sobota, 28 maja 2011

Pragnienia cz1

Trafił do mnie album wedrowniczek z tematem "pragnienia"..... No i właśnie tam mnie to sprowokowało do wpisu tutaj. Zaczęłam zastanawiać się nad tymi moimi pragnieniami i marzeniami. Jedne są wielkie inne dość błahe. Jedno wiem że sporo ich i większość raczej nie znajdzie spełnienia. Ale co mi szkodzi wypisać je? :) Może i wy podzielicie się swoimi pragnieniami. Tymi większymi i mniejszymi. Tymi zwyczajnymi i takimi najdziwniejszymi. Oczywiście nie będę tu pisać o takich oczywistych że pragnę pokoju na świecie, że chcę szczęścia moich bliskich. Że pragnę patrzeć jak moja córka dorasta i by była szczęśliwa.Zdrowia pragnę dla siebie i innych. Takie pragnienia są raczej oczywiste dla każdej z nas.

Kolejność nie ma znaczenia bo będę je pisać raczej w kolejności jak wpadają do głowy:)

1.schudnąć
2. Zaśpiewać kiedyś z Piaskiem albo Arturem Gadowskim
3. mieć możliwość wziąć lekcje śpiewu
4. Napisać książkę
5. Zobaczyć fiordy i lodowce
6. mieć domek za miastem, gdzieś pod lasem. Taki z duszą. Z pokojem moim twórczym na poddaszu. Z ogrodem nieco dzikim i tajemniczym. Gdzie mogla bym zapraszać rodzinę i znajomych. Gdzie mogla bym latem wyjść boso przed dom i chodzić po trawie a zimą siedzieć przy kominku.
7.nauczyć sie robić biżuterię sutaszową.
8. mieć tyle materiałów do scrapkowania i szycia żebym nie musiała po 10 razy czegoś brać w dłoń by zdecydować czy to użyć.
9. Mieć kilka osób w kaliszu z którymi dzieliła bym pasję i z którymi mogla bym się spotykać
10.Pojechać do Włoch
11. Ogólnie móc podróżować
12. żeby ktoś mi zrobił zdjęcia na których wyszła bym znośnie
13. mieć cyc jak przed ciążą:)))))))hahaha
14. móc obdarowywać innych ciągle i ciągle
15. I być obdarowywana
16. mieć w domu pokój -bibliotekę.

Starczy jak na jeden raz ale pewnie jeszcze coś mi się przypomni.
Ciekawa jestem waszych pragnień

8 komentarzy:

Aneta pisze...

Do dzieła i spełniamy:)))
1.ja marzyłam tylko o powrocie na studia, już się zapisałam i od września pedagog bierze się za projektowanie wnętrz; 2.w dalszej kolejności prawko na motor:) to może kiedyś. Na dzień dzisiejszy nic więcej:)Zdrówka życzę kochana.

witaaminkaa pisze...

Hmm jesteśmy podobne :)
1. Schudnąć
2. Zwiedzić Włochy
3. wybudować dom w którym znajdzie się mały warsztacik twórczy.
4. Jak już ten dom będzie to chciała bym adoptować córeczkę (marzę o córeczce a w ciążę zajść już nie mogę)

I wiele innnych, najważniejsze to chyba zdrowie, by moje serce jak najdłużej wytrzymało

Ineska pisze...

Kochane to i ja się z Wami podzielę tym o czym marzę :)może Was tym zaskoczę, ale będę szczera :
- chciałabym mieć odwagę i siłę do dążenia i spełniania swoich marzeń ...
I właściwie na tym mogłabym zakończyć ;)
Życzę tego Wam i sobie :)
Buziaki

iloiza pisze...

Witaj Joasiu
Do punktu nr 9 mogę się trochę przyczynić hihihi - Mam nadzieję, że mnie pamiętasz, spotkałyśmy się na Bazarcie (Festiwal MultiArt w Kalizu - rozmawiałyśmy o Wadze z Łodzi)
Joasiu spotkam się BARDZO CHĘTNIE, ale dopiero koniec czerwca/początek lipca, , bo do końca roku szkolnego jestem bardzo zajęta.
Pozdrawiam gorąco
Ilona

vairatka pisze...

Jeśli chodzi o podróże - chyba każdy o tym marzy... Ja marzę o Nowej Zelandii, eh, tak daleko...
No i góry, góry i jeszcze raz góry :) I żeby moje dziecko zaczęło kiedyś chodzić, by móc mu te góry pokazać, bo na plecach strasznie ciężko, a sił coraz mniej. No właśnie - mieć więcej siły, i fizycznej i psychicznej...
I umieć lepiej organizowac czas, bo chciałabym zrobić tak dużo, a czasu tak mało :( A to tylko kwestia dobrego jego wykorzystania i nie marnowania na głupoty...
Pozdrawiam :)

Artnova24 pisze...

A ja życzę Ci spełnienia wszystkich marzeń. Pozdrawiam serdecznie.

ROMA pisze...

Życzę Ci tylko jednego - odwagi!!! Odwagi by podjąć decyzję o zmianie, bo to właśnie zmian w życiu obawiamy się najbardziej. Ja zbyt długo zwlekałam z podjęciem tej najważniejszej decyzji i w końcu podjęłam ją w bardzo trudnej chwili i nie przygotowując się do tego, co nastąpi potem. Po prostu - po 27 latach toksycznego małżeństwa wyszłam z luksusowego domu tak, jak stałam i więcej tam nie wróciłam. I choć przez ostatnie trzy lata było mi bardzo ciężko finansowo - ale przede wszystkim psychicznie, a o swoje prawa muszęnadal walczyć w sądzie, to NIGDY nie pożałowałam tej decyzji. Od tego momentu zmieniłam całe moje życie i realizuję nareszcie moje pasje. Wiadomo, że ograniczenia finansowe wpływają znacząco, na to co robimy. Nie stresuj się zatem, że każdy "przydasiek" oglądasz dziesięć razy - potrzeba matką wynalazków. Wiele z nas - blogujących- ma ten sam problem. Realizowanie własnego hobby kosztuje, niewiele osób na tym zarabia a budżety domowe są skromne. Nie ma co się rozczulać, tylko iść do przodu. Temat wagi ciała to problem mojego życia- ja po prostu nieustannie jestem na diecie a po czterdziestce diety są coraz bardziej restrykcyjne bo przemiana materii się spowalnia i dlatego trzeba się RUSZAĆ i to ruszać tak, by pot z nas kapał. Możesz przecież aktywnie spacerować i kijki do tego wcale nie są potrzebne - to niskobudżetowa rekreacja, jeżeli nie masz roweru - pożycz lub ku używany i zacznij jeździć. Zapewniam, że w moich okolicach na przejażdżkach roweowych spotykam panie w conajmniej średnim wieku i ponadnormatywną wagą! Jestem po pięćdziesiątce i mimo skłonności do tycia wyglądam jeszcze w miarę dobrze tylko dzięki temu, że mi się jeszcze chce coś z sobą zrobić. Podejmij zatem jak najszybciej tą właściwą decyzję, bo marzenia mamy wszyscy a tylko nieliczni je naprawdę realizują. Życzę wytrwałośći. Na marginesie dodam, że ostatnia dieta, która przyniosła reaultaty opierała się na jedzeniu dziennie 5-ciu posiłków ze słokczków dla bobasów.Smacznie i szybko się chudnie, mankamentem jest niestety cena.Pozdrawiam

carrantuohill pisze...

chyba przestałam pragnąć