piątek, 16 marca 2012

Militarny styl

Basia jak to chyba każda nastolatka ma różne zamiłowania. I chodzi tu o różne dziedziny. Muzyka, książki, gry, filmy, moda itp. Wszystko zróżnicowane, czasami bardzo sprzeczne. Np ubrania..... Z jednej strony zaczęła lubić takie bardziej kobiece a z drugiej lubi coś co podchodzi pod męski styl. Uwielbia wszelkie ciuchy w stylu militarnym. Kazałam jej wyszukać w necie zdjęcia z czymś co jej się podoba. Wybrałam kilka by pokazać co zauroczyło moją córkę. Poza tym jeśli pogoda dopisze to w sobotę i niedzielę mamy zamiar zrobić małą sesję zdjęciową a za modelkę będzie właśnie Baśka. Oczywiście styl wojskowy. Niestety nie wszystko jest takie jak by chciała ale jak to się mówi "jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma"
Choruje na apaszkę "flagę amerykańską", marzy jej się nieśmiertelnik i inne jakieś dodatki jak bransoletka z wojskowych guzików itp. (Guziki mamy dwa ale może coś się uzbiera:) )
Dobrze że poza modą i ubraniami ostatnio bardzo zainteresowała ją historia i maniacko ogląda filmy w temacie, czyta książki i nawet nie muszę jej poganiać do lekcji z tego przedmiotu.

A poniżej zdjęcia znalezione w internecie z czymś co zachwyciło moją Basie.





















To może mało wojskowe ale za to ma patriotyczne barwy:)






wtorek, 13 marca 2012

Kamienie na szaniec....

Basia w szkole przerabia lekturę i kilka dni temu u siebie na blogu zamieściła to co wklejam niżej. Spodobało mi się to co napisała a że nie mam głowy do wymyślania teraz własnych wpisów a i pokazać nie mogę tego co dłubałam ostatnio (pokażę za kilka dni) więc podkradam coś Basi. Ona twierdzi że nie potrafi pisać a ja myślę że owszem. Zwłaszcza że pisała ten tekst zmęczona i wymęczona jelitówką. Będę wdzięczna za komentarze. Nie dla mnie..... Dla niej....

================================================

"Kamienie na szaniec" - przemyślenia

"Lecz wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie, żem dla ojczyzny sterał moje lata młode;
A póki okręt walczył – siedziałem na maszcie, a gdy tonął – z okrętem poszedłem pod wodę.


Ostatnim czasem w szkolę, na indywidualnej lekcji Języka Polskiego Pani powiadomiła mnie że moja klasa już niedługo zacznie przerabiać książkę pod tytułem "Kamienie na szaniec" Aleksandra Kamińskiego. Bez bicia przyznaje się że moje pierwsze myśli w chwili kiedy to usłyszałam były takie: na pewno w internecie będzie znajdować się pełno dobrych streszczeń lektury, a kiedy usłyszałam że opisany czas akcji dzieje się w czasach II wojny Światowej zniechęciłam się całkowicie, ponieważ nigdy za bardzo nie interesowały mnie tamte czasy. Nie rozumiałam ich i nie chciałam zrozumieć, w moim życiu słyszałam niewiele na ten temat i nie ciekawiłam się tym. W szkole na lekcjach Historii nie mieliśmy nic o II Wojnie, zostało to bowiem z nieznanych mi przyczyn wycofane z programu nauczania. Z mojego wielkiego lenistwa nie chciała mi się czytać całej książki od deski do deski a ze streszczeniami różnie to bywa więc mama przekonała mnie do słuchania audiobook'a, zgodziłam się i w pierwszych sekundach już tego pożałowałam, lecz postanowiłam się przemęczyć pomyślałam "trudno". Na początku z każdą mijaną minutą sama byłam zdziwiona że z niecierpliwością czekam na to co za chwile dalej wydarzy się w książce, było to dla mnie dosyć dziwne. Niedługo po tym książka wciągnęła mnie tak bardzo, że zaczęłam w internecie szukać informacji o głównych bohaterach i opisanych wydarzeniach.

Cat prosiła mnie o recenzje więc proszę, to co ja sądzę o książce:

Dla mnie utwór "Kamienie na szaniec" opowiada o czymś niezwykłym, co w tych czasach XXI wieku nie jest już spotykane. Przyjaźń, odwaga, pomysłowość, bezgraniczne zaufanie,poświęcenie w imię swojego Kraju.

Bohaterami książki są młodzi mężczyźni, można by napisać że jeszcze chłopcy którzy dopiero wchodzą w wiek dorosły, lecz mimo to wykazują na wszelkie sposoby swą dojrzałość, choć nie zawsze. Ponieważ nikt nie jest idealny i każdy czasem daje ponieść się emocją. W wypadku tych bohaterów zdarzało się to jednak rzadko. Autor opisuje losy Alka, Zośki, Rudego i wielu innych ludzi, którzy biorą udział w walce przeciw hitlerowskiej okupacji Warszawy. Chłopcy odznaczają się wyjątkowym bohaterstwem. Chwytając za broń z całych sił chcieli służyć ojczyźnie, byli świadomi i w pełni zdawali sobie sprawę, z tego że za tę służbę mogą przypłacić własnym życiem, ale wcale się tym nie przejmowali. Nie każdy jest w stanie pojąć to co kierowało tymi chłopcami, ale wystarczy wyobrazić sobie coś co my kochamy i pomyśleć sobie że bohaterowie książki kochali tak samo mocno swoją ojczyznę. Podziw dla nich jest tym większy, że pomimo trudnych warunków mieszkalnych, służby w Małym Sabotażu (później Szarych Szeregach) i wykonywaniu prac dorywczych chłopcy dalej kształcą się, myślą o swojej przyszłości. I jeszcze ciągła praca nad swym charakterem. Wciąż dążyli do postawionego sobie wcześniej celu, zwalczali swoje wady i pomnażali zalety. Uważam że to piękna książka która jeszcze wielu ludziom uświadomi to co jest w życiu ważne. Nigdy nie byłam patriotką, a teraz po poznaniu tej historii ciesze się że pochodzę z Polski ( tak dla mnie to też dziwne o_o). Smutne jest tylko to że w Polsce jest coraz mniej taki ludzi, a są oni nie wątpliwie skarbem. Tak naprawdę uważam że nie da się opisać ( a może ja po prostu nie umiem) tego co Rudy, Alek i Zośka zrobili dla Polski więc już nic więcej nie napisze. Chyba nie potrafię.

„Lecz zaklinam, niech żywi nie tracą nadziei. A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec"



poniedziałek, 12 marca 2012

......

Miała być notka i nawet sobie napisałam ale potem skasowałam i stwierdziłam że nie. Nie chce marudzić. Owszem coś we mnie krzyczy by się wygadać ale.....nie.
Dlatego chciała bym dziś tylko podziękować pewnej wspaniałej osobie .... Osobie która ot tak sprawia że robi się jakoś tak w człowieku.... tak jakoś..... ciepło na sercu. Madziu..... dziękuję.... Dziękuję za to co robisz. I mam nadzieję że kiedyś będę mogła się odwdzięczyć. Nawet nie wiesz jaką mi sprawiłaś niespodziankę tymi wycinankami. Przekładałam sobie gwiazdki i .... i jakoś mi lepiej się zrobiło. Dziękuję bardzo. Jesteś wielka:*

środa, 7 marca 2012

Hmmmmm

W sumie nie mam pomysłu na tytuł tego posta więc hmmmmm.....
Co do pracy mojego M to udało się załatwić tyle że dostał wypowiedzenie nie dyscyplinarne a porozumienie stron chociaż prezes przyznał że gdyby M poszedł do sądu pracy to by wygrał. Sam wiedział że ta dyscyplinarka była grubo naciągana i bezpodstawna. No ale sprawa mogła by się ciągnąć kilka miesięcy:((( Tak więc jest jak jest. Zasiłek w takim układzie jak teraz ( porozumienie stron) przysługuje dopiero za 3 miesiące... Wesoło......

Ale i dam radośniejszy akcent bo nie chce się załamywać na razie. Tak odwlekam ile się da.
Wczoraj Basia gra w jakąś grę sieciówkę. Biega postacią po wirtualnym świecie i :
-O cóż to za dróżka ? ( nie czekając na moją reakcję) A nie ważne.... i tak nią już biegnę.... (radośnie)

Mniej radośnie było dwie godziny później gdy zaczęła biegać do łazienki z biegunką i torsjami. I tak do 10 dziś rano....

No to na dziś tyle.....

poniedziałek, 5 marca 2012

Wiosennie / problemowo

Za oknem słońce i właściwie czuć wiosnę a w domu.... Heh..... No i teraz od razu zaznaczę że ten post nie jest po to by się użalać nad sobą czy szukać pocieszenia. Po prostu potrzebuje sie wygadać i tyle. Co dziwne na ustach błąka mi się uśmieszek i choć jest on jakiś głupawy to jednak jest. Bo przyznam że jednak ta wiosenna pogoda sprawiła że.... że jakoś się trzymam. Ba nawet kiełkuje we mnie jakieś malusie przekonanko że będzie w końcu lepiej. Że uda mi się posprzątać i poukładać jakoś to moje życie. Basia moja od 1 marca ma nauczanie indywidualne. W szkole a nie w domu ale lekcje ma 1:1..... Od początku roku sporo chorowała. Śmiem twierdzić że chyba jakiś pech nas dopadł. Zapalenie uszu ( spuchnięta jak przy śwince) 3 razy. Zapalenie pęcherza chyba 4 albo 5. Noga skręcona razy 3 ( skończyło się zwolnieniem z w-f do końca roku szkolnego) Grypa, angina i przeziębienia w koło. Na dodatek ciśnienie u Basi jest niziutkie. 90/60 , 80/50...... Sama rozkosz. Rano nieprzytomna po mimo przespania sporej ilości godzin. No i skończyło się tym że nerwy pokazały co potrafią. Obawa że nie nadrobi zaległości. Apatia, osłabienie..... Cóż teraz leki i to nauczanie indywidualne. Mam nadzieję że uda nam się wyjść z nerwicy która u niej stwierdzono. Ja mam stres bo chciała bym coś zrobić by jej pomóc a tak niewiele mogę. najchętniej wyjechała bym z nią gdzieś chociaż na kilka dni. Niestety nie da się.... Ale i tak wierzę że się uda. Po woli, małymi kroczkami.... Marzy o tym by móc śpiewać i pisać. Muszę więc coś zrobić by jej w tym pomóc......
Z tego wszystkiego ja sama w ubiegłą środę wylądowałam u lekarza po czym dwa dni spędziłam pod kroplówką .... no cóż.. odwodnienie..... Reakcja na stres ...... Czyli ( hahaha) znerwicowana matka i córka.


A dziś dla rozrywki maż po przyjściu z pracy oznajmił że dostał wypowiedzenie. Malo tego.... dyscyplinarne. Bo podobno się nie rozliczył z delegaci ..... Cóż szef nie trawił mojego M. i od jakiegoś czasu szukał haka by się go pozbyć i to tak aby grosza mu nie wypłacić. Jutro od rana będę dzwonić do Inspektoratu Pracy. Będzie zapewne wesoło....

A ja.... mam w głowie świetny scenariusz na film....pewnie książka też by była z tego tylko że mi brak samozaparcia by to spisać. Nie, nie ma to związku z tym co pisałam powyżej. To coś całkiem innego. Ma ktoś może w rodzinie lub w śród znajomych jakiegoś filmowca?:)

Dobra idę sobie bo sprzątanie czeka a jeszcze nie oklapłam całkiem więc szmata w dłoń ......

A na koniec moja Basia z kotami na wsi u rodziny gdzie wpadliśmy na chwilę w niedzielę. Choć to kotki (dwie panienki) to jakoś tak od jakiegoś czasu ja i Basia nazywamy tego całkiem czarnego Jacob a tego z łatkami Mika'el.



niedziela, 4 marca 2012

Książki....

Lubie książki... Lubię bo zabierają nas w inny świat. Pokazują inne miejsca czasami takie które nie istnieją a jednak zachwycają. Ukazują nam ludzi, ich marzenia, smutki. Lubię czytać i zapominać o wszystkim w koło. Stać się na czas czytania może jedną z osób ze stron książki. To taka ucieczka od rzeczywistości. Czasami teksty dają nam do myślenia, zostają na długo w naszych głowach. Sprawiają że zastanawiamy sie nad sobą, nad innymi, nad tym jakie jest nasze życie. Lubie książki......


Powieść jest to zwierciadło, które obnosi się po gościńcu.

Aforyzmu o książce nie potrafię niestety wymyślić. Książki kupuję, zbieram, czytam, nawet je piszę – i zanadto kocham, aby zbywać je aforyzmami.


Jeśli ktoś potrafi napisać lepszą książkę, wygłosić lepsze kazanie, albo sporządzić lepszą pułapkę na myszy niż jego sąsiad, to choćby zbudował swój dom w lesie, świat wydepcze ścieżkę do jego drzwi.


Człowiek zajmujący się nauką nigdy nie zrozumie, dlaczego miałby wierzyć w pewne opinie tylko dlatego, że znajdują się one w jakiejś książce. [...] Nigdy również nie uzna swych własnych wyników za prawdę ostateczną.


Książki, których przede wszystkim należałoby zakazać na świecie, to katalogi zakazanych książek.


Wybrani są ci, dla których piękno posiada wyłącznie znaczenie piękna. Nie ma książek moralnych lub niemoralnych. Są książki napisane dobrze lub źle. Nic więcej.


Zamknięta książka jest niema; przemówi tylko wtedy, gdy zostanie otwarta. A użyty w niej język będzie językiem tego, kto się nad nią pochyla, zabarwionym jego oczekiwaniami, pragnieniami, dążeniami, obsesjami, jego gwałtownością, jego kłopotami.


[...] tworząc książkę, autor pisze list do siebie samego po to, by opowiedzieć sobie rzeczy, o których inaczej nigdy by się nie przekonał.

Są książki, których grzbiety i okładki stanowią najlepszą ich część.


to także świat, i to świat, który człowiek sobie wybiera, a nie na który przychodzi.


Trudno o dziwniejszy produkt na świecie niż książki. Drukowane przez ludzi, którzy ich nie rozumieją; sprzedawane przez ludzi, którzy ich nie rozumieją; oprawiane, recenzowane i czytane przez ludzi, którzy ich nie rozumieją; a teraz nawet pisane przez ludzi, którzy ich nie rozumieją.


Książka - nierozdzielny towarzysz, przyjaciel bez interesu, domownik bez naprzykrzania.



Czytanie książki jest, przynajmniej dla mnie, jak podróż po świecie drugiego człowieka. Jeżeli książka jest dobra, czytelnik czuje się w niej jak u siebie, a jednocześnie intryguje go, co mu się tam przydarzy, co znajdzie za następnym zakrętem.


Książki, które świat nazywa niemoralnymi, to są właśnie te, które światu wykazują jego własną hańbę.


Dość szybko zawładnęła mną myśl, iż pod okładką każdej z tych książek czeka na odkrycie bezkresny wszechświat, podczas gdy za tymi murami życie upływa ludziom na futbolowych wieczorach, na radiowych serialach, na własnym pępku i tyle.


środa, 15 lutego 2012

Pudełka,albumy i kartki

Dziś trochę zaległości i to jeszcze nie wszystkich.
Ale postanowiłam podzielić to na dwa wpisy.
A dziś wpisy wędrujące między innymi.
=========================

Wpis do przepiśnika


Oraz do albumu "ja i moje życie"


Pudełko a właściwie pudełka bo jedno większe a drugie mniejsze.



I kolejny wpis Do albumu. Tym razem tez przepiśnik ale świąteczny.






I jeszcze jedno pudełko
I tak bardzo po czasie kilka świątecznych kartek.
Nie pokazuje wszystkich bo podobne były.
Ot nic wielkiego ale skoro są to proszę.