wtorek, 5 lipca 2011

Oj takie tam

Wczoraj odwiedził mnie listonosz i wręczył pudło... Lekko zaspana porozcinałam taśmę klejącą i zaraz się obudziłam jak zobaczyłam cudowności jakie przysłała mi Witaaminka. Wygrałam u niej "podaj dalej" i chociaż kiedyś dawno z 3 razy niby wygrałam to jednak nigdy przesyłka nie doszła. A minęły ponad 2 lata. Moja radość była tym większa.
W środku było DUŻO herbatek odchudzających dla mnie ale i czekolada która od razu zabrała Basia. Reszta to piękna deseczka -wieszak. Pudełko okrągłe, karteczka oraz świetne korale.







Wczoraj też z mężem i psem poszliśmy na codzienny spacerek.
Spotkaliśmy robaczka. A w sumie on nas spotkał bo siadł sobie na M.



Pogodę mieliśmy piękną. Ale co dziwne nie zmokliśmy:)




A tu nawet mój małż:)

A tu tez on chwali się ile schudł.... A schudł 30 kilo


Jeszcze dziś pokażę jakie cudeńka robi moja przyjaciółka z Krakowa. Tylko muszę zrobić zdjęcia tego co mam w domu i trochę jej fotek podprowadzić. (Pozdrawiam Cię Yenni:*)

7 komentarzy:

carrantuohill pisze...

miło jak tak listonosz nas odwiedza ;-)
a mąż cóż pozazdrościć tego braku kilogramów ;-)

Anonimowy pisze...

Cudeńka to Ty robisz:) Opanować szycie to jest dopiero sztuka!
yenni

darias pisze...

Śliczne prezenty dostałaś :)
No i jakie to niesprawiedliwe, że mężczyźni tak szybko chudną, a kobieta to się musi namęczyć, żeby kilogram zleciał...(pozdrowienia dla męża)
:*

Karolina pisze...

Ale fantastyczne fotki :)

Boei pisze...

Piękne prezenty, zwłaszcza korale;)
A zdjęcia- cudne, uchwyciłaś na nich fajny klimat:)

kachna pisze...

oo jaka miła niespodzianka ... mężowi pogratuluj spadku wagi

witaaminkaa pisze...

Cieszę się że się podobało. Myślę że kolejne moje prezenty będą bardziej udane. Póki co muszę odpocząć po tygodniowym pobycie w szpitalu z maleństwem.

Pozdrawiam i zazdroszczę twojemu mężowi