poniedziałek, 21 września 2009

Łzy wzruszenia i maseczka

W piątek o pogańskiej godzinie 8.20 rano obudził mnie listonosz. Dostałam przesyłkę i co tu duzo mówić uryczałam się po pas. Usmarałam także. Dziecko miało ubaw bo stwierdziło że jeszcze nie widziało żeby ktoś siedział głaskał, wąchał, obmacywał i przytulał papier. Zignorowałam dziecko i robiłam swoje.

BABO MOJA KOCHANA !!!!! Kocham Cię.... za każda literkę, serduszko i kropeczkę. Dziekuję Ci chociaż to słowo to zdecydowanie zbyt mało:******






5 komentarzy:

cassia.wu pisze...

Buziaczki dla Ciebie Yoasiu!!!!

Barbarella pisze...

Joasiu, pisz cos czasem :)
Chociażby takie krótkie notki :)

Mmorelia61-Kasia pisze...

Dobrze, ze jesteś. Robisz cudowne rzeczy i szkoda by bylo juz ich nie ogladac. A nadzieja jest bardzo wazna - daje duzo sily!!!
Pozdrawiam serdecznie

ewa pisze...

Hihi-super Joasiu !! cieszę się że nastrój powraca! ściskam serdecznie!!

Magda i Marta pisze...

No i super nasza Yoasia zaczyna znów żyć !!!! :-)
Buziaczki słonko nasze!!!!!