niedziela, 18 stycznia 2015

Tydzień 2

Za nami już 2 tygodnie z hakiem Nowego Roku i jak na razie jest jako tako. 
Kolejny raz staram się jakoś ogarnąć. Może powinnam zrobić to przed końcem roku 
ale wyszło że teraz i dlatego będę wywalać, oddawać, przekazywać, pozbywać się 
tego co mi zalega w domu. Co jakiś czas tak trzeba bo nie wiem czemu jakoś 
szybko mi się gromadzą różne różności. W tym tygodniu przybyło mi kilka 
drobiazgów których akurat się nie pozbędę bo mam do nich sentyment.
Zielony kielich, dwa talerze i sosjerka które należały do mojej mamy a były
u siostry. Teraz gdy się wyprowadza do Holandii oddała mi je.
Znalazłam w czeluściach szafy torbę którą uszyłam już dawno temu i jakoś
mi się zawieruszyła. Pomyślałam że szkoda by leżała dalej dlatego chętnie ją oddam 
komuś. Może się znajdzie chętny. Nie chcę za nią pieniędzy ale jeśli ktoś będzie
miał ochotę na coś w zamian to będzie mi miło. Chętnie się zatem wymienię z
 kimś na coś własnej produkcji albo na jakieś przydasie, materiał itp.
Jutro zrobię zdjęcie i dorzucę:) 
 =================================
=================================
I jeszcze spacer bo pogoda była jakaś taka wiosenna. 
 
 



piątek, 9 stycznia 2015

Smutno

Drugi tydzień nowego roku jakoś tak mi się smutno zaczął i łzawo.
Posiadam brata i siostrę. Oboje mają rodziny, każde po dwoje dzieci. 
Z bratem różnie bywało ale o nim pisać nie będę bo sprawa go nie dotyczy. 
Siostra jest 8 lat młodsza i kiedyś oganiałam się od smarkatej
 jak od jakiegoś zła :) Nie znaczy to że jej nie lubiłam.
Pamiętam że jak się urodziła byłam zachwycona.
Każe pieniądze jakie dostałam np od dziadków,traciłam na
 zabawki dla niej.Ale jako 18-latka chciałamsobie posiedzieć ze znajomymi
 to ją wyganiałama ona wracała jak bumerang:)
Teraz już różnicy wieku nie czuć..... 

Jakiś czas temu mój szwagier pojechał do pracy do Holandii i 
teraz się tam wszyscy przenoszą.Wiedziałem że mają takie plany 
od jakiegoś czasu ale chyba nie docierało do mnie.
A jak Sylwia zadzwoniła z informacją że potrzebuje kartony
 bo się pakuje, że za miesiąc jej już tu nie będzie to się popłakałam. 
No i jest mi smutno i jakoś źle. Nie mam w Kaliszu znajomych, 
Znaczy mam ale to tacy znajomi dawni co teraz jak się gdzieś
 spotkamy to dwa zdania i każdy w swoją stronę. 
Do siostry wpadałam często na kawę a teraz.... 
No smutno mi.....

środa, 7 stycznia 2015

Takie małe postanowienie

Na początku chcę wszystkim życzyć aby ten 
Nowy Rok był pełen przyjemności, 
by nie przyniósł rozczarowań. 
Niech będzie pełen uśmiechu, radości,
miłych niespodzianek, spełnionych marzeń 
i oczywiście niech niesie 
wenę, pomysły, energię itp:)
 /////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Widziałam że wiele osób  robi sobie różne postanowienia noworoczne. 
A to co miesiąc czapka, albo jakiś wpis. A to 12, a to 52.... 
Niestety ja takiego zacięcia nie mam i wątpię czy bym wytrwała. 
Jestem wręcz pewna że to by nie wyszło. Ale pomysł z jakimś 
wyzwaniem mi się podoba i wymyśliłam coś z czym powinnam
 sobie poradzić. Dość po macoszemu traktuję bloga od dłuższego 
czasu i dlatego moje postanowienie to w każdym tygodniu zrobić
 wpis ze zdjęciem ( zdjęciami).
Dziś taki pierwszy, minął tydzień od sylwestra i .... jakoś zleciało.
Kreatywnego nic nie robiłam. Grałam z Basią w grę nabijając coraz wyższy 
level :) Ktoś powie że jestem za stara na takie zabawy ale cóż:)
Czytam też książkę "Sztuka łączenia" 


 Pies dorobił się kilka fotek. Ostatnio nasza psina zrobiła się jakaś bardziej
przytulasta. Starzeje się chyba bo jak by mu pozwolić leżał by na człowieku.
Pcha się blisko i domaga się głaskania.
W ostatni dzień roku przed południem pojechaliśmy
na działkę i okazało się że balony
 z Basi urodzin jeszcze "żyją" ,więc uznaliśmy
 że przydadzą się na sylwestrową noc

Mieszkanie mi się zmieniło w taki mały świat "po drugiej stronie"





O północy sztuczne ognie pod ratuszem z Basią i jej koleżankami


 Latarnia też witała Nowy Rok
 A Basia Nowy Rok postanowiła przywitać na rudo:)
//////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Poza tym noga nadal mnie boli (ta co była złamana) 
Czasami tak że mam problemy z chodzeniem. Dziwne jak miałam 
w gipsie tak mnienie bolała jak teraz :( 
Utrudnia mi to trochę (czasami bardzo) funkcjonowanie.
Chce na spacer a po kilkunastu krokach koniec.
Ile jeszcze tak może boleć:(


wtorek, 23 grudnia 2014

Robię zdjęcia

Nowy aparat w użyciu. Niestety jeszcze sporo czasu minie zanim dojdę co i jak. 
Przydał by się mi jakiś kurs, ktoś kto by mi pokazał jakie mam możliwości,
jakie ustawienia dobre tu a jakie tam. Jak na razie pstrykam sobie ot tak i 
cieszę się że mam zwykłe zdjęcia w lepszej jakości niż do tej pory.
 Zmieściłam się w bąbce


 Poprzednim aparatem po zmroku nie dało się zrobić zdjęcia.
Tym daję radę. Wiem że mogą być lepsze ale uczę się.
Kalisz nocą
 
I niestety mokra a nie ośnieżona poręcz

wtorek, 9 grudnia 2014

Marudzę sobie

Od roku łykam prochy i niby jest lepiej ale nie do końca. Jestem zestresowana prawie cały czas. Wieczorami nosi mnie jak by się miało coś stać. Po prostu boję się kolejnego świtu, nowego dnia.
Boję się że znów pojawią się jakieś problemy, sytuacje..... Dzwoni telefon a ja wpadam w panikę. Zaczęłam kochać ciszę. Domofon milczy, telefon też. Zwłaszcza od rana do jakiejś 16tej.
Dlaczego.... Dlaczego ręce drżą a w żołądku wszytko się przewraca. Za każdym razem. Bo ktoś coś będzie chciał, bo będę coś komuś  musiała tłumaczyć, wyjaśniać itp.  Do tej 16tej nawet jeśc nie mogę bo wszystko staje w gardle.  Czuje zmęczenie tą sytuacją. Ostatnio nawet spinam się cała gdy 
widzę że ktoś napisał wiadomość na FB. Przecież to nic a ja cała w nerwach. I jeszcze ta myśl...."Nie masz z kim pogadać".... "Jesteś z tym sama".... Udaję że jest ok. Może nawet nie udaję co bardzo chcę by tak było. Może zwariowałam. Może oszalałam. Może....... Może te wszystkie większe i mniejsze sprawy przytłoczyły mnie za bardzo. Nie potrafię sobie poradzić i czuję się przez to jak w klatce. Wiem że są dwie sprawy które dręczą mnie najbardziej. Że gdyby się coś zmieniło z resztą jakoś bym się uporała. Tylko co z tego jeśli wiem że te sprawy ciągną się już tak długo i nie prędko cokolwiek się może zmienić. Jestem tym bardzo zmęczona. Czasami nawet nie mam sił na łzy. Nie chcę by się ktoś przejmował tym co piszę. Po prostu muszę się chociaż trochę wygadać. Najchętniej to bym wrzeszczała, coś rozwaliła.... A potem spała tydzień.  Najgorsze jest to że obecne samopoczucie odbiera mi chęć do robienia czegokolwiek. Zakopała bym się w pościeli i koniec. Nic mi się nie chce, nic... Mam takie małe chwile gdy pojawia się chęć... Ale ona jeszcze szybciej znika. 
Często mam ochotę by wszyscy zapomnieli o mnie. I tak niewiele już pamięta. A z drugiej strony czuję taką wielką potrzebę by mieć w koło ludzi. Jestem dziwna. Mogła bym napisać że powinnam się leczyć ale przecież się leczę. Heh, może dobrze że jeszcze został mi humor. Tylko czemu częściej jest to czarny humor. No dobra, chyba starczy. Teraz muszę jakoś zebrać się w sobie i przetrwać ten dzień. I jutro.... i tydzień....




piątek, 28 listopada 2014

Kartki i przytulanki

Moje blogowanie zeszło na psy.
Ostatnio zastanawiam się jak to zmienić.
Nigdy nie był to blog jedynie robótkowy a teraz
 tak myślę że bedzie jeszcze mniej.
Może wtedy częściej będę coś tu pisać.
 Wiem że zaglądalność w to miejsce jest prawie 
zerowa ale w końcu mogę to robić chociażby dla siebie. 

Noga jeszcze mi dokucza i czasami bardzo boli ale jakoś daję radę. 
Udało mi się zrobić wielki przegląd ciuchów i teraz w
przedpokoju stoją trzy worki 
ubrań które trzeba wywieźć do PCK. 
Kończę robić kartki świąteczne które w poniedziałek
lub wtorek polecą do Krakowa. 
Muszę kupić trochę kolorowych bloków itp bo za tydzień Basia
 i jej koleżanki chcą porobić ozdoby choinkowe.
Muszę też skończyć co nieco do wymianki na która
 się umówiłam spontanicznie z Natalią. 
Szyłam ostatnio kilka maskotek.
Jedna zostanie w domu bo jest Basi.
Była chora i powiedziała że mam jej uszyć coś co
odzwierciedli jej samopoczucie.
Uszyłam Pana Katara. Cieknie mu z nosa a w rączce
ma gustowną chusteczkę. 
 

Reszta poleciała do pewnych osób.
No i kilka kartek . Bardzo proste ale co tam.
 ----------------------------------------------------------------------
No i na koniec dodam że zgłębiam tajniki nowego aparatu.
Ktoś mógłby zrobić mi jakiś mały kurs fotograficzny.
Prezent na miesiąc przed świętami:)