środa, 1 czerwca 2016

Zdjęciowo

No tak... dawno w sumie nic nie pisałam , a dziś taka ponura trochę refleksja...
Na FB ogłosiłam urodzinowe Candy. Miałam urodziny i chciałam z tej okazji kogoś obdarować. Dlaczego na FB a nie tu? Tam zgłosiło się ..... SZEŚĆ osób. tu pewnie była by to jedna albo dwie. Tak było ostatnio. To dało mi do myślenia. Robię tak nijakie, marne rzeczy że nikt nawet o nie zawalczyć nie chce. No nie powiem ale nieco mnie to dobiło i ....zniechęciło.  Nie, nie...żeby nie było że jedna zabawa, brak zainteresowania a ja od razu jakieś pesymizmy i doły.  Kilkakrotnie starałam się "coś zrobić" i odzew zazwyczaj prawie zerowy.... Nie wiem zatem co powinnam zrobić. Żadnych rozdawajek bo w sumie sensu to nie ma w takiej sytuacji. Po drugie pojawiała się myśl by dać sobie spokój z szyciem, papierami itp ale wiem że to się nie uda bo po prostu lubię sobie i szyć i dłubać w papierach. Owszem, może niewiele się "rozwinełam" nie znam wielu terminów, nie mam specyfików których każda szanująca się scraperka używa, nie umiem i nie mam pojęcia o wielu technikach ale lubię sobie coś pokombinować... po swojemu. ....

Zrobiłam część albumu komunijnego  ale zrobię jakieś ładniejsze zdjęcie bo dziś kiepska pogoda i humor. Powinnam też porobić zdjęcia ciuszków które szyłam Basi a których nie pokazywałam nigdzie. Może dopakuję je i na działce coś pstryknę. Mam nadzieję że jutro już mi przejdzie to zrezygnowanie które teraz czuję... Ktoś to czyta? Nawet jeśli nie to może chociaż ktoś zerknie na zdjęcia. A robię czasami zdjęcia .... To taka sesja na ..... styl menel trochę:)


Basia
  
 Zuza
 Julka
Julka, Basia, Zuzia, Sandra
 A to że Basia jednak wygląda jak dziewczyna
 I z mamusią :)


I okno na koniec....


5 komentarzy:

Eliza Kaschel pisze...

Yoasiu u mnie na Candy było też kilka osób tylko...też dało mi to do myślenia....ale cóż...pozdrawiam!

Mona_63 pisze...

Yo kochana, Ty się nic a nic nie przejmuj, tylko dalej bądź sobą. Jesteś ciepłą, mądrą, opiekuńczą i niezwykle twórczą osóbką. Czasem ludzie działają lokalnie a czasem globalnie, czasem od młodości a czasem trochę później.

Opowiem Ci o targecie motyla:

Target motyla II

Pewnego dnia wykluła się z jajeczka mała gąsiennica. Zachwycała się światem - wszystko dla mniej, wszystko do jedzenia. Całe jej jestestwo skupione było na pożeraniu tego zielono zastawionego stołu.

Pewnego dnia spotykała drugą gąsiennicę i kiedy porównała długość odwłoka, intensywność kolorów oraz tłuste fałdki, smutnie pomyślała: "eeee, jestem za blada, za chuda". Bez względu na to jak się starała, nigdy nie mogła dogonić swoich sióstr: albo czołgała się za wolno, albo zbyt gwałtownymi ruchami, albo była za blada w stosunku do innych albo nie miała parzących włosków do obrony…

Pewnego dnia z rozpaczą stwierdziła, że ból owinął ją ciasnym kokonem tak mocno, że nie jest w stanie się wydostać. Wisiała gdzieś w ukrytym miejscu, niczym nie różniąc się od zeschłego liścia. Przechodzące obok koleżanki i siostry mówiły cichym szeptem do siebie:
stracone, życie, została z niej zielona maź…

Pewnego dnia, na chwilę usiadł przy niej motyl, patrzył kiwając kształtną główką… Kiedy odleciał, ból gąsiennicy osiągnął apogeum: tęsknota za pięknem, za czymś niewypowiedzianym rozdarła jej serce na strzępy i zapadła w nicość.

Pewnego dnia obudziło ją poczucie strasznej niewygody. Zaczęła się ruszać aby choć trochę ulżyć ściśniętemu ciału. Nagle poczuła jak otaczająca ją skorupa pęka. Na drżących z wysiłku nogach stała obok pustej skorupy swojego niedawnego więzienia. Podmuchy wiatru chybotały nią na wszystkie strony, co było uczuciem jej nie znanym - do tej pory wiatr mógł sobie trząść każdą gałązką ale ona zawsze mocno się trzymała. Słońce przypiekało usztywniając jakieś dziwne rusztowanie na jej plecach. Kolejny podmuch wiatru zrzucił ją z gałązki.
Aaaaa! wrzasnęła przestraszona spadając prosto w kałużę. Nagle rusztowanie na jej plecach zaczęło się rytmicznie poruszać. Zdumiona skonstatowała, że nie tylko nie spada, ale nawet się unosi a kałuża jak lustro odbiła widok błękitnych skrzydeł motyla.
Gąsięnnica - op pardon, motyl - zawirowała w szalonym korkociągu w kierunku słońca i wykrzyknęła:
nie przypuszczałam, że i ja mogę być spełniona i szczęśliwa!

Pewnego dnia Ty…

Mona_63 pisze...

Jakby była potrzebna wersja I:

Target motyla I

Target gąsiennicy: zjeść jak najwięcej;
Target kokonu: nie dać się przekonać, że wszystko skończone;
Target motyla: być darem dla świata i dać życie

Nigdy nie rezygnuj!! Nawet jeśli się czujesz jakby została z ciebie zielona maź. A może nawet wtedy TYM BARDZIEJ :D
:*

Ktosia79 pisze...

Piękne zdjęcia.. niektóre przepiękne! uszy do góry!

Arleta pisze...

świetne fotki