wtorek, 13 września 2011

O świcie

Jak typowa sowa siedziałam długo w nocy. Długo bo gdy kładłam się spać było ok 3.30 w nocy. Księżyc świecił przez okno cudownym blaskiem i gdyby nie myśl że jednak wypadało by iść spać siedziała bym dłużej. Co dziwne jednak to fakt że obudziłam się o 5.52 i chociaż leżałam jeszcze z 15 minut z nadzieją że zasnę sen opuścił mnie już na dobre. Wstałam, pościeliłam, wzięłam prysznic i zrobiłam sobie kawy z mlekiem. No zupełnie jak nie ja. Przecież ja nie zrywam się o świcie!
Jeśli już oglądam świty to na chwilę przed zaśnięciem. A tu nie dość że spać się nie chce to jeszcze różne myśli latają po głowie.

1. Zrobić coś siostrzeńcowi na roczek
2. Staram się wymyślić coś by 15te urodziny Basi które przypadają 7 października były dla niej wyjątkowe.
3. Nadal szukać pracy.
4. Wymyślić coś wyjątkowego do pewnej przesyłki która poleci aż do Los Angeles.
5. Zrobić porządek na kuchennym stole gdzie walają się różności scrapowe i szyciowe w ogólnym chaosie
6. Zastanowić się nad jakimś uzupełnieniem szafy z ciuchami Basi która z wielu ciuchów powyrastała no i poza tym chyba weszła w wiek gdzie lubi się mieć dużo ciuchów. O ile do tej pory mogla w koło chodzić w jednym i tym samym teraz to się zmieniło co z jednej strony mnie cieszy z drugiej nieco przeraża. Nadal ma wielkie zamiłowanie do toreb i torebek a teraz doszły jeszcze dwa. Czapki, kapelusze i inne nakrycia głowy tyle że męskie oraz wszelkiego rodzaju kamizelki.od zwykłych sportowych z kapturami lub bez po takie od męskich garniturów:)
7. W przerwach myślowych wkradają się marzenia o domku za miastem. Strasznie od jakiegoś czasu ta myśl mnie meczy. Niczym obsesja staje się posiadanie czterech ścian najlepiej gdzieś pod lasem. Oglądam sobie projekty domów. Wnętrza i coraz bardziej nienawidzę swojego mieszkania:/



No nic. Idę zrobić Basi śniadanie a potem wezmę psa i aparat i odprowadzę ją kawałek do szkoły.
Coś czuję że Ona nie zerwie się dziś rześka jak ja:(

8 komentarzy:

carrantuohill pisze...

no nieźle ja dziś spałam wyjątkowo dobrze, praktycznie bez nocnego wstawania ;-)
domek tez mi się marzy, może być mały byle by mój ;-)

esophie pisze...

ja mam domek na wsi, 30 km od miasta, cisza , spokój. Ale dojazdy do miasta do pracy mnie zabijają, córkę wożę po drodze (też do miasta) do szkoły, potem odbieram (po drodze) i śmigamy do domu, w weekendy już nie chce mi się wyjeżdżać do miasta, koleżanki za szkoły nas nie odwiedzają bo za daleko, na urodziny koleżanek (soboty lub niedziele) wożę z bólem serca. A teraz mam popsute auto i pomieszkujemy kątem u mamy ( w mieście), bo inaczej nijak byśmy nie dojechały (chyba że pekasem ale i tak trzeba przejść całą wieś.
Reasumując: domek na wsi jest fajny jak dzieci się usamodzielnią, jest się na emie i nie trzeba jeździć do pracy:-)))

Barbarella pisze...

Ja nie mogę rano wstawać... no nie moge :( Ale to dziwne bo kładę sie coraz wczesniej i coraz bardziej jestem zmeczona, a do pracy musze na 7.00 wiec wstac powinnam o 5.00; ja to ja, ale moje dziecko... to jest dopiero katastrofa :( 3,5 letnie dziecko przekonac zeby wstało tak rano :(

Barbarella pisze...

Ja wczoraj przy swoim domu wyrywałam chwasty ... tak zaroslo ze az wstyd, dzisiaj mnie ręka boli ;) Dom to jest wieczne chodzenie przy nim, sprzatanie, meblowanie itd... ale ... to prawda, jak juz sie ma ten własny to patrzy sie na to inaczej. Joasiu, zycze Ci tego domku :)

Karolina pisze...

Oj widzę, że dni masz zapełnione po brzegi... a ja na odwrót. Próbuję sobie cokolwiek zorganizować i szukam zajęć...
Zapraszam do siebie :)

Karolina pisze...

P.S. Zapomniałam zapytać, czy Twoja wymianka w końcu doszła do Ciebie ??

Karolina pisze...

Ale mi przykro Yoasiu.... :( Przynajmniej wiemy kogo do wymianki nie brać :(

Mona_63 pisze...

Matko jedyna, same ranne ptaszki tu ćwierkają :D

Ja bardzo bym chciała wstawać przed świtem i nie potrzebować tyle spać :) Poranki są cuuudne, takie ciche, nic się nie kotłuje... jest tak... łagodnie...