wtorek, 8 marca 2011

Pierdoły takie że głowa boli.

Po bardzo długiej przerwie wracam. Nie wiem jak intensywnie i w jakiej formie ale będę się starać.
Na pierwszy ogień w tym tygodniu chcę ponadrabiać wszelkie wysyłkowe zaległości za które przepraszam. Wiem że zawaliłam ale po prostu tak mi wyszło. Od jakiegoś czasu po prostu sobie nie radzę. Zbyt wiele mi się zwaliło na głowę i czasami miała bym ochotę zasnąć i się nie budzić. Oczywiście wiem że inni mają gorzej.
Długi których nie ma z czego spłacić. Lekarze: Basia - chirurg, poradnia wad postawy, alergolog , psycholog i ciagle rodzinny. Do tego kłopoty w szkole. Ja - ortopeda bo zwyrodnienie kości w kolanach, stopach i kręgosłupie. Alergolog, endokrynolog bo okazało się ze mam kłopoty z tarczyca i dlatego wypadają mi włosy z głowy za to pojawiło sie kilka na brodzie( ale wstyd) no i... organizm nie produkuje czegoś tam odpowiedzialnego za spalanie tłuszczy. A ja diety, odchudzanie i płacz bo nic nie pomaga. No i proszę .
Psycholog i psychiatra bo popadłam w taką depresje i stany że bez tego sie nie dało.
Tato mój - szpital i naświetlanie bo rak. Teściowa operacja na żylaki i kamienie w woreczku żółciowym .
A tak na dobrą sprawę powinnam jeszcze iść do ginekologa i do dentysty bo dziąsła krwawią.
No i jeszcze popsuła mi się pralka więc od ponad miesiąca zapierdzielam i piorę ręcznie.


Nie pisała bym o tym ale po prostu muszę się wytłumaczyć dlaczego np nie wysłałam tego co miałam wysłać. Ale wyślę obiecuję.

Najgorsze jest to że nie mam nikogo tu w kaliszu z kim mogła bym spotkać się czasami i pogadać.
Już nawet nie o problemach ale o pierdołach żeby właśnie o kłopotach zapomnieć.

No i jeszcze urodziny..... niedługo ......40te................ płacz i zgrzytanie zębów. Mam doła czuję się stara, brzydka i do niczego. Czuję się zbędna i ogólnie takie wielkie zero. Tyle lat i nic...
Wydaje mi się że już nic się nie zmieni i juz nic mnie nie czeka. Najgorsze że w środku mnie jestem całkiem inna.Taka jakiej chyba nikt nigdy mnie nie pozna .
Ok. starczy jak na jeden dzień tego bełkotu. Idę lepiej posprzątać kuchnie bo nikt tego za mnie nie zrobi niestety.

14 komentarzy:

vairatka pisze...

Yoasiu!!! Przykro mi strasznie, ze tyle rzeczzy nieprzyjemnych zwaliło Ci się na raz na głowę :( Wiem jak jest ciężko podźwignąć się z takiego doła, bo sama przechodziłam podobne stresy 3,5 roku temu... Ale wiesz co - gdyby nie te doły, gdyby nie to wszystko co spotkało mnie i moją rodzinę - nie potrafiłabym (byc może) docenić wielu drobiazgów, których wcześniej nie zauważałam, nie znalazłabym w sobie nowych możliwości, i najważniejsze - nie poznałabym tylu wspaniałych ludzi!!! No i gdyby nie ten totalny dół - nie wiem, czy potrafiłabym się odbić i stanąć na nogi...
Życzę Ci byś szybciutko się pozbierała, zapomniała o problemach (przynajmniej na trochę), bo nam Ciebie tutaj baaaardzo brakuje :) Trzymam kciuki!!!

Zussska pisze...

Yoasiu trzymaj się! Jeżeli to możliwe, to staraj się skupiać na miłych drobiazgach i wyszukuj ich, jak bursztynków w piasku. Już niedługo wiosna i każdy motylek to jeden uśmiech. Też trzymam kciuki!!!

oslun pisze...

Yoaśka, baczność! Co to za marudzenie, że stara, że brzydka... Durnaś jak but! jeszcze kto usłyszy i uwierzy! Brzydszych nie widziałaś? Ja mam 58 lat i uważam, że jeszcze - ho ho ho - ile przede mną. Czterdziestka to najpiękniejszy wiek: dzieciaki podrosły, my mądrzejsze, klimakterium daleko.
Jedyne, co powinnaś serio traktować, to choroby w rodzinie. To jest sprawa poważna - zwłaszcza, gdy może zakończyć czyjeś życie.
Głowa do góry, pierś do przodu i z uśmiechem naprzód! To Ty emocjonalnie dźwigasz całą rodzinę. DASZ RADĘ, BOŚ BABA! A na baby nie ma bata.
Przytulam serdecznie, Ewa

milqin pisze...

życzę Ci z całego serca powodzenia!

Ludkasz pisze...

Trzymaj się ciepło:)

Dana Solmilar pisze...

Yoasiu przesyłam garść pozytwnej energii:) Najważniejsze żebyś uwierzyła w siebie, wtedy i zdrowie się poprawi i kłopoty będzie łatwiej znosić. I nie pisz,że jesteś stara...powiedz to mojej ciotce, a zobaczysz co Ci odpowie:)Ona ma 83 lata i twierdzi, że kobieta rozkwita dopiero po 50-tce. Uszy do góry!
Pozdrawiam serdecznie:)

cassia.wu pisze...

Yoasia, dobrze że wróciłaś. My Cię już tu postawimy na nogi!!!! Ściskam Cie moooooocno.

Rozita (Agnieszka) pisze...

Każdego z nas jakiś mol gryzie.Nie znam nikogo kto powiedziałby,że u niego wszystko dobrze,Ty na pewno też nie .I jak piszesz "inni mają gorzej"to masz rację.Oglądasz za pewne wiadomości?Klęska za klęską.Słów brak.Cieszę się,że wróciłaś,myślami jestem z Tobą.Podobno po burzy wstaje słońce.Pozdrawiam-Ściskam.Aga

anastazyjka358 pisze...

Zdrowia !!!!
(wszystkim z twojej rodzinki i Tobie oczywiście) :)

Magda i Marta pisze...

Yoasiu,

Nie będziemy tu wypisywać starych formułek "będzie lepiej" itd. Bo będzie ale ty jesteś w takim stanie psychicznym, że to i tak nic nie da...
Dobrze, że rozmawiasz z psychologiem to Ci pomoże...

No wielka szkoda że nie ma przy tobie, tam w Kaliszu kogoś kto by po prostu był.

Ale masz nas i jak by co to możesz zawsze na nas liczyć...
Tylko musisz chcieć rozmawiać i wyrażać swoje emocje...
Napisz na gg, meil i tel. Jak chcesz tylko się odzywać. Razem damy radę !!!

Ewa pisze...

Yoasiu!!cóż moge powiedzieć-tylko tyle że zawsze jest jakieś wyjście,nie ma sytuacji beznadziejnych,nie jesteś sama-mysl pozytywnie i wypatruj tych drobiazgów których nie zuwazamy,a cieszą.
Yoasiu ja mieszkam blisko Kalisza i chętnie się z Tobą spotkam.
serdecznie pozdrawiam.Ewa

carrantuohill pisze...

o rany
co do lekarzy to chyba to tak jest, że jak się zacznie chodzić to tylko na narasta
co do diet mam to samo, też sprawy hormonalne(jakie to pieroństwo). bbrrrrrr

może wiosna idzie i będzie nieco lepiej ;-)

trzymam za to kciuki

Gosia pisze...

Czułam, wiedziałam że wrócisz , już kiedyś napisałaś coś takiego że pomyślałam: "jakby to było o mnie"
, teraz , momentami też mam takie wrażenie, chociaż jestem starsza o kilka lat, też czasem myślę że już nigdy i nic dobrego....
Nie daj się , a jakbyś chciała porozmawiać wirtualnie -pisz :)

Pandora pisze...

Trafiłam do Ciebie przypadkowo, czytam, czytam i czuję się jakbym czytała o sobie, ja staram się mocno stanąć na nogi, raz jest lepiej, raz goorzej, mam nadzieję, że Ty też się podźwigniesz. Powodzenia.